Tym, co jest dla mnie najważniejszą częścią macierzyństwa i rodzicielstwa jest bliskość.
Bliskość, która sprawia, że dziecko może zdrowo rosnąc, rozwijać się w poczuciu bycia kochanym.
Bliskość , która wydaje swoje owoce w życiu dzieci jak i całej rodziny .
Chcąc zaspokoić mojej pierwszej Córce potrzebę bliskości postanowiłam spróbować nosić ją w chuście. Od samego początku wiedziałam, że chce w tym duchu dbać o relacje z dzieckiem- zaspakajając najważniejszą z potrzeb- potrzebę bliskości.
Pozwoliło nam to na częsty kontakt fizyczny, psychiczny, jak i dało wolne ręce.
Moja pierwsza Córkę zachustowalam, gdy miała trzy tygodnie. Trochę dla zabawy, troche wiedząc, że to ważne. Później umiejętność wiązania chusty okazała się zbawienna,gdy okazało się,że mamy niewózkowe dziecko.
Kolejny chuścioch był noszony, by można było mieć wolne ręce dla niespełna Dwulatki.
Trzecia Córeczkę zachustowalam, gdy miała sześć dni. Tego wymagało od nas życie i chęć realizacji ogromnej potrzeby bliskości.
Dzięki chuście mogłam wiele więcej zrobić, a jednocześnie moje Szczęście mogło czuć bicie mojego serca. Dzięki chuście mogliśmy realizować pasję chodzenia po górach, gdzie Nasze Maleństwo przytulając się do nas zdobywało kolejne szczyty.
Dzięki chuście mogłam czuć się wolna i miałam szansę zadbać o siebie.LINK
Będąc z trzecim Dzieciątkiem w ciąży zrobiłam kurs doradcy noszenia, by móc dzielić się tym z innymi.Nasze Czwarte Szczęście może doświadczać piękna chustonoszenia. I tak już ponad 7 lat trwa ta moja przygoda…
Z tej miłości do noszenia powstał w moim serduchu pomysł , w którym chce połączyć dwie moje miłości- miłość do noszenia i do fotografii.
Te moje doświadczenia bliskości, której doświadczyłam nosząc dzieci w chuście doprowadziło mnie do marzenia o kadrach, w których pokaże jak noszą też inne mamy. Zorganizowałam sesję, która była oddaniem hołdu chustonoszeniu. A ono prowadzi do bliskości.
Fotografia bliskości – uwielbiam, czuję i Wam chce ją dawać. możecie zobaczyć te fotografie podczas różnych spotkań ze mną. Choćby tu- sesja noworodkowa, która pełna jest bliskości. https://uchwyciczycie.pl/sesja-noworodkowa-leosia/
„Powinniśmy być przytulani 4 razy dziennie by przeżyć, 8 razy dziennie, żeby zachować zdrowie i 12 razy, żeby się rozwijać” – piszą Jack Canfield i Mark Victor w książce „Zrób to, o czym marzysz”.
Jestem wdzięczna za to doświadczenie chustonoszenia. Jestem wdzięczna za to dzielenie się pięknem noszenia przez inne mamy. W pewien czerwcowy wieczór wykonałam sesje w plenerze dla mam i dzieci. Dla mam, które noszą dzieci w chustach.
8 mam z dziećmi. Każda ze swoją historią.
Będę mówić na prawo i lewo jak ważna jest bliskość w życiu. Nie bójmy się realizować tej ważnej potrzeby.
Ta przygoda chustonoszenia jest piękna, ale kiedyś mija. Cieszę się, ze udało się zatrzymać te momenty czułości.
ps. A tutaj możecie zobaczyć zachustowanego Tatę! Nie jest to sesja w plenerze, a w domu! Wskakujcie! Tata też nosi! https://uchwyciczycie.pl/sesja-rodzinna-lucyny-lukasza-i-chlopcow/